książ |pozycjonowanie |international phone cards
dobrze.wydarzenia4you.net

„— Nigdzie — odpowiada ze stoickim spokojem Ziutka. — Jak ma się uchować, to uchowa i w domu. Jak ma zginąć, to zginie wszędzie. Pakujesz do słoików To znaczy, myślisz o działce. Zrób, jak uważasz.
— Dobry z ciebie doradca!
Ziutka znów gdzieś pędzi, na egzamin, na spotkanie, może do powielarni. Jej tomik „Krwawa rysa" już odbity na powielaczu, trzeba go tylko pozszywać i rozdać „po ludziach".
— Jak to się jedzie do tej Zgorzały — pyta Ziutka. — Kolejką grójecką do stacji Dąbrówka Ty z nami nie Przecież Roman zaprosił piłkarzy na mecz. Witold, Karol, Leszek, Wojtek, Jurek, Zbyszek...
— Bawcie się wesoło. Czeka na mnie Aniuta i dużo spraw.
— Ciągle te twoje „dużo spraw". Bez nich świat się obejdzie. Masz tylko jedno życie i schodzi ci ono na „dużosprawach". Ciekawa jestem, jaki z tego pożytek Dla kogo Jadę pożegnać się z polem, z łąkami, kto wie, czy jeszcze to kiedy zobaczę...
Przeglądam brulion. Są tu notatki o Romanie i jego kolegach literackich
Roman ma szarozielononiebieskie oczy i jasne włosy. Przypomina mi trochę Mariana. Ale Marian jest wysoki i taki inny. Dwa przeciwieństwa. Roman poznany u Heli D. Roman ciągnie Helę, Jankę i mnie do Teatru Malickiej na „Trafikę pani generałowej". W tych czasach — teatr Roman i deszcz w Konstancinie. Jego willa. Matka. Fortepian. Róże pod oknami. Jego ciotka Maryla i braciszek Jędrek. Roman odwozi mnie do domu. W tramwaju przeznaczone grosze dla śpiewającego gazeciarza wyjmuje mi z ręki, powiada „Ja też jestem biedny". Zdziwienie Romana, że tak daleko mieszkam. Targówek, niech się nie zdaje! Nie ma tu żadnego podobieństwa z cichym, eleganckim Konstancinem. Roman chodzi na kurs jazdy samochodowej (kursy Prylińskiego). Zarabia lekcjami. Ma kilku uczniów. Jego matka udziela lekcji muzyki.“(12)