„Welsch nie kajał się. Swoje racje wspierał opinią Inspektoratu Lotnictwa Cywilnego. Odwołał się też do ministra komunikacji. Wyjaśnił, że rejs źle rozplanowano, z góry zakładając nadmierną eksploatację pilota, który nie ma czasu na zjedzenie w drodze nawet jednego posiłku.
— Podległe dyrektorowi Lotu służby — informował ministra — nie potrafią zapewnić wymiany pilotów w Madrycie lub w Genewie, chociaż straty finansowe wynikające z ewentualnego przerwania lotu wielokrotnie przekraczają koszty stałego utrzymywania w tych miastach polskiej załogi. Wprawdzie żaden z dowódców na tej trasie nie został dotąd pozbawiony licencji pilota, ale wynika to tylko z braku kontroli. Przepis lotniczy wyraźnie stwierdza, że dowódca statku powietrznego nie może pracować dłużej niż dwanaście godzin.
Minister nie odpowiedział, natomiast dyrektor Wilanowski przesłał Welschowi wymówienie. Za zwolnionym nie ujęły się ani rada zakładowa, ani inne organizacje Lotu, choć problem źle rozplanowanych rejsów do Madrytu dotyczył wszystkich pilotów na tej bardzo obciążonej linii i był dobrze znany w przedsiębiorstwie. Już w 1973 roku kierownik oddziału załóg lotniczych domagał się wprowadzenia wymiany załóg w Madrycie.“(11)


APARATY CYFROWE |Warszawskie Centrum Kaletnicze |wizualizacje wnętrz